Luty 2018 r, tak przed połową miesiąca...
Taka trochę dziwna sytuacja.
Od pierwszego roku studiów trzymałam
się z taką jedną koleżanką. Byłyśmy w jednej grupie na
pierwszym roku, potem w późniejszych latach raczej też,
ewentualnie miałyśmy w tym samym czasie te same zajęcia, ale w
osobnych podgrupach.
Też poza uczelnią się trzymałyśmy-
czasem chodziłyśmy na piwo, sporo o sobie wiedziałyśmy. Ona w
przeciwieństwie do mnie była w długoletnim związku z przejściami,
że tak bym to określiła. Sporo mi mówiła, dosyć dużo
wiedziałam. Pewnie nie byłam kimś w rodzaju najbliżej
przyjaciółki, ale też nie chyba jakimś tam znajomych z którym
tylko gadasz o pogodzie. Ogólnie wszystko mimo wszystko było ok, aż
do pewnego dnia.
Weszłam na znany portal
społecznościowy, który poinformował mnie, że ta koleżanka
zaręczyła się. Fajnie cieszę się bardzo jej szczęściem.
Tylko było mi też za razem bardzo
przykro, że dowiedziałam się o tym w takim sposób. Nie mówię,
że miała mnie pierwszą informować, ale nie wiem jakiś sms,
wiadomość na portalu, cokolwiek... Dowiedziałam się jak wszyscy,
choćby inni ludzie z roku z którym tylko mówi „cześć”...
No to cześć...
*Lady Pank - Mniej niż zero
__________________________________________________
*Byłam na zakupach, jak zauważyłam tą
informację w telefonie i akurat w radiu leciała ta piosenka, która
idealnie oddawała moje uczucia...
Nic tej koleżance nie mówiłam, że
mi było przykro, bo skoro była szczęśliwa, to nie było sensu
drążyć tematu, ponieważ i tak było po fakcie, a przede wszystkim
to w końcu były jej zaręczyny.
Później też dowiedziałam się,
dlaczego tak się zachowała, ale o tym w swoim czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz